Tadeusz Boy Żeleński , pisarz, eseista, tłumacz literatury francuskiej, urodził się 21.XII.1874 r. w Warszawie, jako drugi z trzech synów Wandy i Władysława Żeleńskich. Ojciec – wywodzący się z rodziny o długich tradycjach ziemiańskich, był już wówczas uznanym kompozytorem. Matka pochodziła z  środowiska mieszczańskiego i - za namową przyjaciółki - stawiała pierwsze kroki jako literatka. „Arystokratyczne koligacje i stosunki” Żeleńskiego, nie popsuły harmonii tego niezwykłego małżeństwa. W ciągu pięciu lat urodzili się: Stanisław, Tadeusz i Edward. W pierwszych latach małżeństwa Żeleńscy mieszkali w Warszawie – Władysław pracował w Instytucie Muzycznym, a następnie w Warszawskim Towarzystwie Muzycznym.  W 1881 r. przenieśli się do Krakowa.

W latach 1885-1892 Tadeusz Żeleński uczęszczał do prestiżowego Gimnazjum Świętej Anny w Krakowie. W tym okresie po raz pierwszy zetknął się z teatrem i klasyką literatury francuskiej. Obu zagadnieniom pozostał wierny przez resztę życia. Przewodnikiem duchowym, którego cenił i podziwiał był starszy kuzyn Kazimierz Tetmajer, już wtedy znany poeta, dziennikarz, laureat nagród literackich. Tetmajer znacząco wpłynął na edukację literacką Żeleńskiego i – o czym dowiadujemy się z listów rodzinnych – zachęcał go do samodzielnych prób. Pod okiem starszego kuzyna i przy jego zachęcie w 1895 r. Żeleński – już jako student – opublikował 4 sonety w dwutygodniku „Świat”.

Zmarnowany chłopiec

Po maturze Tadeusz Żeleński odbył półroczną służbę wojskową i w czerwcu 1893 r. został studentem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z perspektywy czasu decyzja ta wydaje się być zaskakująca. „Ciekawe, że będąc lekarzem kolejowym i z konieczności stykając się z różnego rodzaju przypadkami, był tak niesłychanie wrażliwy, że nie mógł słuchać opowiadań o ranach itp.” – wspominał po latach syn. Sam Żeleński tłumaczył to – we właściwy sobie sposób – w felietonie Kariery: „Medycyna – był to powszechny rezerwuar dla wszystkich niespokojnych duchów, zarazem dla wszystkich, którzy... nie szli na prawo i na filozofię.” Przypuszczalnie dość szybko zorientował się w swojej pomyłce, jednak studiów nie porzucił. W drugim semestrze roku akademickiego 1894/95 przerwał naukę na sześć miesięcy. Prawdopodobnie w związku z hazardem, któremu poświęcał dużo czasu, choć bez powodzenia – jak sam wspominał. Druga przerwa miała ścisły związek z przyjazdem Stanisława Przybyszewskiego do Krakowa w 1898 r. „Tym księciem ciemności zdawał mi się wówczas Przybyszewski, tymi potępieńcami byliśmy po trosze my wszyscy, którzyśmy się do niego garnęli”. Żeleński był zafascynowany nie tylko „genialnym Polakiem” ale i jego żoną, Dagny Juel Przybyszewską. Ile było zaangażowania ze strony Norweżki – trudno stwierdzić. Według Ireny Krzywickiej, miłość do Przybyszewskiej miała wpływ na pochopną decyzję wstąpienia do armii austriackiej, w zamian za roczne stypendium (wypłacane z góry). Można przypuszczać, że dużym ciosem była dla niego wiadomość o niespodziewanym wyjeździe Dagny razem z kochankiem. Po okresie przygnębienia i apatii, przyszło otrzeźwienie. W ciągu kilku miesięcy Żeleński zdał zaległe egzaminy i w lipcu 1900 r. zakończył studia. W następnej kolejności wystarał się o odroczenie przyrzeczonej wcześniej służby wojskowej i złożył wniosek o przyznanie stypendium na wyjazd do Paryża. W rok po wydarzeniach, które ciężko odbiły się na jego zdrowiu i psychice, mógł wreszcie spakować walizki i wyjechać.